poniedziałek, 15 listopada 2010

Fejsbuk



Dziś chciałam krótko o facebooku, bo:

1. Obejrzałam "Social Network" - polecam, film nie tyle o samym portalu, co o przyjaźni i robieniu interesów. Trzyma w napięciu, świetna jest również koncepcja prowadzenia historii z kilku punktów widzenia. No i jest Dżastin ;). Warto zobaczyć.

2. Ostatnio znajomi (fejsbukowi na dodatek) zamieścili na profilach kilka filmików poświęconych facebookowi.

Między innymi ten, swoją drogą - holenderski:

http://www.youtube.com/watch?v=z6eamj0m9tc&feature=player_embedded

Jeśli ktoś znajdzie czas na obejrzenie, to zapraszam do wymiany poglądów. Otóż, na początku miałam wrażenie, że autor ma coś sensownego na myśli: mały filmik - duży przekaz, ciekawy montaż, interesująca koncepcja. Potem zrobiło się niesmacznie. Motyw przewodni - facebook jest zły: ludzie dowiadują się o życiu znajomych z ich profilów. Facebook tworzy patologie: ojciec zaprasza do znajomości syna i czeka na potwierdzenie, ze strony tegoż syna, rodzicielskiego statusu ich znajomości. Facebook ogłupia: jedna dziewczyna nie jest w stanie powiedzieć czemu dzieli się ze wszystkimi intymnymi szczegółami ze swojego życia, inna laska - dlaczego dodała kogoś do znajomości i czemu wpisuje w statusie, że cieszy się ładną pogodą.

Filmów tego typu jest mnóstwo, ten to kolejny, żadne dzieło sztuki, wiadomo. Ale, płynące z niego pytanie jest takie: czy nie przesadzamy czasem w byciu alternatywnym, oryginalnym (Jeśli słabo nakreśliłam związek, to przepraszam)? Co jest złego w głupim facebooku - skoro jest, skoro mamy internet, to chyba jasne jest, że łatwiej mi dzięki temu kontaktować się ze znajomymi, tymi bliższymi i dalszymi. Powinniśmy płakać, że ludzie klikają nam "I like" na wallu, smucić, że ktoś jest beznadziejny bo pisze o pogodzie? A może cieszyć się, że dzięki facebookowi wiemy, więcej niż bez niego, o tym co dzieje się u tych, na których nam zależy.
Do autora filmu: Zrezygnuj z facebooka, wyrzuć telefon komórkowy, a najlepiej przeprowadź się do szopy na Alasce i hoduj kozy.

A tak poza tym - w weekend: Paryż :-) Sto lat dla Magdy - rośnij zdrowa!

wtorek, 9 listopada 2010

Po weekendzie w Polsce

.. zaczął się drugi blok: Statystyka, Mikro II, Makroekonomia (yeah). Na razie Makro wydaje się najbardziej interesujące, przy tym mamy charyzmatycznego wykładowcę. Razem z ciekawym makro zaczęły się prace domowe i prace grupowe... Brutalny powrót do rzeczywistości po weekendzie w Wawie i Sochaczewie - przy okazji: dzięki wszystkim za spotkania, odwiedziny i rozmowy. Szczególnie dziękuję właścicielowi brązowego poloneza za transport na lotnisko :)

wtorek, 2 listopada 2010

Sesjasesjaiposesji!

Tak jak w tytule - były egzaminy, i się skończyły. Były trzy, trudne ale nie megatrudne. Co do ocen - zobaczymy, ale wszystko powinno być do przodu. Jeśli nie będzie to nie wiem co o tym myśleć.

W zasadzie... jest jedna teoria, która mogłaby taką ewentualność wytłumaczyć - generalnie chodzi o to, że przyszłość może wpływać na wyniki badań (dla naszych potrzeb - działań) tu i teraz. Dlaczego? Bo jest możliwość, że natura nie chce, żeby ludzkość się o pewnych faktach dowiedziała. W związku z tym jakiekolwiek próby na przykład - odkrycia cząstek Higgsa (zdobycia doktoratu) - idąc zgodnie z rozumowaniem twórców tejże teorii - mogą skończyć się niepowodzeniem nie dlatego, że cząstek nie ma (albo ktoś jest mądry za mało), ale dlatego, że z pewnych, wyższych, powodów nie powinniśmy się o nich dowiedzieć (doktoratu nie zdobyć). Ale generalnie teoria się podobno kupy nie trzyma, bo wychodzi jakiś urojony Hessian, kiedy powinien być rzeczywisty i profesor Ernest Bartnik nie poleca (odkryłam podcasty na TOK FM i zaczynam słuchać w czasie podróży rowerowych ) poświęcania jej zbyt dużo czasu. A mi ta część urojona akurat bardzo się w rzeczywistość wpasowuje ;)

W czwartek już - Polska, a dokładnie Nowy Świat, Hotel Savoy - przybywajcie tłumnie bo będzie dobra impreza, pobawimy się razem.

No i jeszcze jedno - Albert znowu wpadł na weekend, było rowerowo, była polsko-katalońsko-rumuńsko-bułgarska bitwa w Backgamona i caiprinha w brazylijskim barze (siedzenia obłożone krowim futrem, nie wiem skąd taka tradycja). Jutro - początek bloku drugiego.