Jeśli chodziliście do przedszkola, to pamiętacie, że każda grupa miała swoją nazwę: Motylki, Krasnale, Jaskółki, Pszczółki, itd. I tak sobie myślę - gdyby zastosować ten system do lat - "kohort" mówiąc językiem ekonomicznym - na studiach doktoranckich, to my, jako pierwszy rok, powinniśmy być zdecydowanie Krecikami. I to niezależnie, czy sesja jest blisko, czy nie. A jest blisko - za niecałe 2 tygodnie egzaminy. Jak zatem można się domyślić, poza nauką naprawdę niewiele się teraz tutaj dzieje: codziennie mikro, algebra albo analiza, ewentualnie w odwrotnej kolejności.Poza tym zapisałam się do naszego samorządu - byłam jednym z dwóch kandydatów na 2 miejsca, więc ominęła nas zażarta kampania wyborcza. Plany są fajne - organizacja wieczorów filmowych (3 kolory Kieślowskiego w pierwszej kolejności, a co!), International Dinner, Gwiazdka z prezentami, wyjście na łyżwy, a nawet - wyjście na ściankę wspinaczkową (victory!). Ciekawa jestem tylko, na jaką frekwencję będziemy mogli liczyć, bo z tego co mówili ludzie ze starszych lat - nie ma szału pod tym względem. Mimo wszystko liczę na jakieś urozmaicenie krecikowego roku, zwłaszcza, że możemy liczyć na finansowanie ze strony instytutu.
Po egzaminach wracam na weekend do Polski: 4-7 listopada, nie mogę się doczekać :).
Droga Autorko Bloga, cierpimy na niedostatek postów! Sesja blisko, może powstanie coś na kształt "Cierpień Młodego Wertera" :-)?
OdpowiedzUsuńPiotr