poniedziałek, 4 października 2010

Holenderskie Karaoke

Coś nie mam chwilowo o czym pisać - myślę, że w kraju dzieje się zdecydowanie więcej, niż tutaj. Masowy odbiorca dowiaduje się w końcu kim jest S. Kubrick i co to "Odyseja Kosmiczna", nastolatkowie protestują przeciwko punktom sprzedaży używek (!), Superniania tańczy w "Tańcu z Gwiazdami"... Amsterdam przy tym wymięka.

Jeśli by to kogoś interesowało - w ostatnich dniach walczę z pracami domowymi - zdecydowana większość czasu, w wolnych chwilach zapuszczam się - przestałam biegać, mam gastrofazę - pistacje 300g za 1 euro, i generalnie walczę z ochotą odblokowania sobie facebooka przed godziną 21.00.

Na koniec - krótka relacja z "pierwszego wyjścia na miasto" - czyli z holenderskiego karaoke w klubie "Casablanca": okazją była wizyta kolegi z wymiany z USA, czyli Marca Puig'a. Marek Pagórek pracuje w Brukseli i był w Amsterdamie z wizytą weekendową u kolegi z pracy. Żeby nie było niedomówień - pozwolenie na publikację zdjęć dostałam ;). Zresztą, nie było nic gorszącego do fotografowania - specyfiką holenderskiego karaoke jest jego "biesiadność": lecą piosenki prosto z typowego polskiego wesela (swoją drogą, kiedy tak to zrelacjonowałam mamie, nastąpił foch), starzy, młodzi, nastolatkowie, geje,heteroseksualni, koledzy, koleżanki, znajomi i nieznajomi łapią się pod ramiona i wykrzykują coś w stylu: "Mówiłaś że znajdziesz dla mnie czas, a czas na to w sam raz, Znajdź dla mnie chwilę, przytul choć odrobinę.." itd. Jest swojsko i niegroźnie. Żadnych współczesnych hitów, żadnych Beatlesów, żadnego rocka. Każdy wie, czego się spodziewać.

















Play it again, Sam!!!

1 komentarz:

  1. Superniania tańczy w Tańcu z Gwiadami? Dobrze, że wyjechałem i nie mam TVNu...

    Piotr

    OdpowiedzUsuń