Mam nadzieję, że tak będzie łatwiej - przynajmniej dla mnie - utrzymać kontakt między Amsterdamem a Warszawą i okolicami.
Na początek - rzecz, z której na razie najbardziej się cieszę, czyli ROWER. Niebieski i lekko trzeszczący :). Sakwy jakie są - każdy widzi, ale dopóki mi ich nie
Miejsce w którym mieszkam, to Amstelveen - taki amsterdamski Tarchomin albo Żerań. Metrem do centrum dojeżdża się w 20-25 minut, najbliższa okolica to takie, jak poniżej, akademiki studenckie. Plus dużo zieleni, kanał z kajakarzami, a nad głową - samoloty podchodzące do lądowania na Schipholu. Jak na razie mieszkanie tutaj bardzo mi się podoba - jest gdzie pobiegać, są znajomi, są weekendowe wspólne kolacje.
Jutro trochę więcej o tym, jak wygląda mój program i jak wyglądają Holendrzy. Teraz - praca domowa z matematyki :P
Ps. Klaudia - licznik na rowerze już działa, więc nie ma wymówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz