poniedziałek, 27 września 2010

Texel

Weekend zdarzył się nam cudny: piękne, najczęściej bezchmurne niebo, intensywnie zielone pastwiska z wypasającymi się w spokoju stadami owiec, rajd rowerowy wzdłuż szerokich plaż i Morze Północne.

Wyspa Texel oddalona jest od stałego lądu o 20 minut podróży promem, nieco więcej niż godzinę jazdy pociągiem na północ od Amsterdamu. Jest jednym z głównych "letnich kurortów" Holandii, celem wycieczek holenderskich rodzin z całego kraju. Mimo swojej popularności, o tej porze roku zaskakuje ciszą, spokojem i pustymi, równinnymi przestrzeniami.

My byliśmy tam z okazji weekendowego wyjazdu integracyjnego, zorganizowanego przez Samorząd Studentów naszego Instytutu. No i jak na razie były to najfajniejsze dwa dni od mojego przyjazdu - w końcu można było lepiej poznać ludzi z programu, także tych ze starszych lat, porozmawiać na głupie tematy, pograć w mafię i nie tylko, pojeździć dłużej na rowerze i generalnie cieszyć się słońcem, morzem, widokami. Siekierka i szacunek dla organizatorów - wszystko sponsorowane przez instytut, były gry integracyjne, była wycieczka promem i były nawet wege-burgery na kolację ;).

A dziś znów poniedziałek, podróż do Rotterdamu, wykłady, praca domowa: mój zbiór powrócił do stanu ograniczonego.

Za 2 tygodnie M&M z wizytą !!!!! A w międzyczasie - przenocowanie W. w jego drodze za ocean - za głosem serca... Ach! Buziak dla W.!

Poniżej trochę zdjęć z malowniczej Texel:







Przy okazji - sto lat dla szalonego łyżwiarza obok ;) Wszystkiego najlepszego Marcin!




















wtorek, 21 września 2010

Corgi!



Ok, będzie infantylnie, ale - who cares...

Ten filmik towarzyszy mi codziennie od ładnych kilku tygodni:

http://www.youtube.com/watch?v=glii-kazad8


Dlaczego?

1. Bo ten pies mógłby wygrać w konkursie na najkrótszy skok w dal.

2. Bo ktoś mu założył po-oczach-dający-kaftan.

3. Bo Corgi jest waleczny i skacze do wody mimo że nie umie.

4. Bo za każdym razem kiedy go oglądam, mam banana na twarzy i zapominam o hołmworku z matematyki.

5. Bo Corgi to już fenomen - pulpit na laptopie Magdy:

Za punkt 4.: Dzięki Ci Corgiii!


Następne wpisy będą bardziej poważne. Promise.

niedziela, 19 września 2010

Week-end!

Trochę się działo przez ostatnie 3 dni:

1. W piątek mieliśmy znowu wspólną kolację: tym razem do grupy z Uilenstede dołączyło kilka osób z programu, które mieszkają w innych częściach Amsterdamu. Gwoździem programu miały być placki ziemniaczane przygotowane przez polskie trio: Łukasz, Marcin i ja, a było nim piwo zakupione przez innego Polaka, Piotra, którym głodni raczyli się w długim oczekiwaniu na jedzenie. Honor ojczyzny został uratowany, a z wieczoru wyciągnięty wniosek: jeśli gotujesz dla 11 osób i masz tylko 2 patelnie, to placki ziemniaczane nie są dla Ciebie.

2. Odwiedził mnie Albert, znany części czytelników, dzięki czemu miałam okazję pozwiedzać po raz pierwszy od przyjazdu Amsterdam. Museumplein z celem na najbliższe dni: Rijksmuseum, dzielnica czerwonych żarówek, Leidseplein z świetną włoską restauracją, plac z najsłynniejszym amsterdamskim hotelem, założonym przez Polaka, Adolfa Krasnopolskiego. No i specjalność lokalnej kuchni: frytki z majonezem...

3. Byliśmy na urodzinach Gosi: ekonomiści potrafią się dobrze bawić, co generalnie wiadomo nie od dziś.

Poniżej/obok - zdjęcia z wycieczki po Amsterdamie. I jak by to powiedział Oskar: to był słuszny weekend ;). Jutro pierwsze zajęcia z programowania...


Perełka na koniec... Kategoria: ekonomia geografii, temat: kręgi upraw a rozwój miast:
W tej pomarańczowej wieży po prawej stronie, już od stycznia, będzie się mieściła siedziba mojego instytutu.

poniedziałek, 13 września 2010

O zbiorze ograniczonym

Definicja (skrót): Niech (X,d) będzie przestrzenią metryczną. Powiemy, że zbiór A należący do X jest ograniczony w X, jeśli jest on zawarty w pewnej kuli o skończonym promieniu.

Teza: Przestrzeń życiowa Lucy jest zbiorem ograniczonym w dwuwymiarowej przestrzeni geograficznej.

Dowód: Przestrzeń wyznaczona przez trasę podróży:

(pokój(L)-->(rower)-->Amsterdam Zuid-->(pociąg)-->Uttrecht Central-->Rotterdam Alexander-->(metro)-->Stacja-O-Dziwnej-Nazwie-->(pieszo)-->Erasmus University Rotterdam-->(pieszo)-->Stacja-O-Dziwnej-Nazwie-->(metro)-->Rotterdam Alexander-->(pociąg)-->Uttrecht Central-->Amsterdam Zuid-->(rower)-->supermarket Alberthejn na trasie powrotnej-->(pieszo)-->placówka ING tamże-->(rower)-->pokój(L))

zawiera się w kuli o promieniu 90km.

:P

Zbiór ograniczony, ale ciekawy... Wkrótce trochę więcej zdjęć zbioru!

sobota, 11 września 2010

A jednak - powrót do blogowania ;)


Mam nadzieję, że tak będzie łatwiej - przynajmniej dla mnie - utrzymać kontakt między Amsterdamem a Warszawą i okolicami.

Na początek - rzecz, z której na razie najbardziej się cieszę, czyli ROWER. Niebieski i lekko trzeszczący :). Sakwy jakie są - każdy widzi, ale dopóki mi ich nie ukradną, niech wiszą.

Miejsce w którym mieszkam, to Amstelveen - taki amsterdamski Tarchomin albo Żerań. Metrem do centrum dojeżdża się w 20-25 minut, najbliższa okolica to takie, jak poniżej, akademiki studenckie. Plus dużo zieleni, kanał z kajakarzami, a nad głową - samoloty podchodzące do lądowania na Schipholu. Jak na razie mieszkanie tutaj bardzo mi się podoba - jest gdzie pobiegać, są znajomi, są weekendowe wspólne kolacje.

Jutro trochę więcej o tym, jak wygląda mój program i jak wyglądają Holendrzy. Teraz - praca domowa z matematyki :P

Ps. Klaudia - licznik na rowerze już działa, więc nie ma wymówki.