Wyspa Texel oddalona jest od stałego lądu o 20 minut podróży promem, nieco więcej niż godzinę jazdy pociągiem na północ od Amsterdamu. Jest jednym z głównych "letnich kurortów" Holandii, celem wycieczek holenderskich rodzin z całego kraju. Mimo swojej popularności, o tej porze roku zaskakuje ciszą, spokojem i pustymi, równinnymi przestrzeniami.
My byliśmy tam z okazji weekendowego wyjazdu integracyjnego, zorganizowanego przez Samorząd Studentów naszego Instytutu. No i jak na razie były to najfajniejsze dwa dni od mojego przyjazdu - w końcu można było lepiej poznać ludzi z programu, także tych ze starszych lat, porozmawiać na głupie tematy, pograć w mafię i nie tylko, pojeździć dłużej na rowerze i generalnie cieszyć się słońcem, morzem, widokami. Siekierka i szacunek dla organizatorów - wszystko sponsorowane przez instytut, były gry integracyjne, była wycieczka promem i były nawet wege-burgery na kolację ;).
A dziś znów poniedziałek, podróż do Rotterdamu, wykłady, praca domowa: mój zbiór powrócił do stanu ograniczonego.
Za 2 tygodnie M&M z wizytą !!!!! A w międzyczasie - przenocowanie W. w jego drodze za ocean - za głosem serca... Ach! Buziak dla W.!
Poniżej trochę zdjęć z malowniczej Texel:
Przy okazji - sto lat dla szalonego łyżwiarza obok ;) Wszystkiego najlepszego Marcin!